Zadowolona, że mam czas posłuchać, poszukać, napisać, usiadłam do komputera. Włączyłam z czystej ciekawości tajemnicze coś, co intrygowało mnie od dawna. A teraz przypomniało mi się, że to tajemnicze coś istnieje. A że mam czas... Miało być o kimś innym, oczywiście. Nie pierwszy raz, cóż.
Dobrze, dobrze, dość już tych tajemnic, czas na przedstawienie cosia. Cochise. Polski zespół, z Białegostoku. Pierwsze skojarzenia biegną do tytułu jednego z utworów Audioslave. W jednym i w drugim przypadku chodzi o imię wodza Apaczów.
W dużym skrócie: istnieją od 2004 roku, wydali dwie płyty: "Still Alive" w 2010 roku i "Back to the Beginning", dosłownie sprzed paru chwil.
I tak włączyłam sobie pierwszy utwór z brzegu, i strzygę uszami. Bynajmniej nie dlatego, że dawno niczego nie słuchałam. "Letter from Hell", ze "Still Alive". Genialna kompozycja. Mroczna, melodyjna. Muzycznie kojarzy mi się trochę z Metalliką, wokalnie - z Alice in Chains. Swoją drogą, skojarzenia będą mi towarzyszyć przez całe słuchanie albumu "Back to the Beginning" -- bo to od niego postanowiłam zacząć.
Nie mam nic przeciwko inspirowaniu się innymi zespołami, szczególnie jeśli są to klasycy. I nawet jeśli to ewidentnie słychać. Komuś, kto na nowo wymyśli coś w muzyce postawię pomnik. Cochise grają grunge'owo, grają metalowo, rockowe wulkany kipią. Wow. I pomyśleć, że ja tu sobie czekam na nową płytę Soundgarden...
Ach, nie powiedziałam jeszcze o jednym bardzo ważnym fakcie, związanym właśnie z moimi początkowymi słowami o ciekawości i zaintrygowaniu. Otóż wokalistą zespołu Cochise jest Paweł Małaszyński, większości ludzi znany bardziej jako aktor. Jako zdeklarowana nieposiadaczka telewizora nie potrafię powiedzieć, gdzie można go aktualnie zobaczyć. Na dużym ekranie widziałam go tylko w "Skrzydlatych świniach", gdzie zagrał brata bohatera granego przez innego wokalistę, Piotra Roguckiego, o którym, tak na marginesie, dziś miało być. Aktor-wokalista, do tego podobno zdzierający gardło. Podobno dobre, recenzje dobre piszą o nich, cztery gwiazdki dają. Trzeba posłuchać.
Odpalam "Back to the Beginning". Pędzą, pędzą, do przodu, na złamanie karku. Jest moc."Dance" trochę mi nie pasuje, może przez to let's fuckin' dance i come on bitch, które brzmi nieco prostacko, pretensjonalnie i... amatorsko. Ale nic to, rockowe środki wyrazu rządzą się swoimi prawami. A Małaszyński brzmi momentami jak Peter Steele.
Początek "MLB", ten recytowany kawałeczek, przypomina dokonania Jima Morrisona. A potem - czy to tylko mi wydaje się, że Małaszyński brzmi jak Sully Erna z Godsmack? Opowieść jest inspirowana "Opowieścią o matce" Hansa Christiana Andersena, ale proszę zwrócić też uwagę na możliwość rozwinięcia tytułowego skrótu jako Mother Love Bone. "My Crown" to znów Metallica, choć później muzyka ewoluuje w stronę klasycznego hard rocka. Fajna jest ta zmienność. W "Na Hi Es" w głosie Małaszyńskiego słychać jakąś chrypę, piach jakiś, tęskne wołania. "Undercover" przynosi lekkie uspokojenie. A potem "521", czyli doorsowski "Five to One". Gęsty. I udało się zachować tę... hm, mroczność oryginału, szczególnie w warstwie wokalnej. "Surrender" to z kolei akustyczna ballada. MTV unplugged jak znalazł. A potem nagle... posłuchajcie sami.
Długa to płyta, 16 utworów, z których większość nie trwa krócej niż cztery minuty. Moim zdaniem, to za dużo. Szczerze powiedziawszy, od "Whispers" trochę zaczęłam się nudzić. Koncentracja siada po prostu. Ucho wychwytywało tylko takie zgrabne cytaty jak "satellite of love" czy "get born again". Kilka utworów dalej jest fajne, mruczane "My Way". I na koniec wyrecytowany przez żonę basisty wiersz Annie Smith "Kill the Indian, Save the Man".
Cytując hasło z mojego t-shirta: "polskie morze być najlepsze".
środa, 20 czerwca 2012
poniedziałek, 4 czerwca 2012
Pełnia, tak ma być
Kiepski dzień, pełnia księżyca. Dziecku wychodzą zęby, swoje zagryzam żeby nie wyjść z siebie. Od rana nic się nie układa, ciężkie chmury wiszą nad miastem. I do tego okazuje się, że 31.maja, dziesięć minut spacerem ode mnie odbył się koncert Anneke van Giersbergen. A ja oczywiście nic o nim nie wiedziałam.
Niemal wszystko leży na pełnej linii. Z biegiem dnia okazuje się, że nie tylko u mnie, wszyscy mają dziś przechlapane. Pełnia.
Z tej okazji przytaczam tekst piosenki Piotra Bukartyka zaśpiewany razem z Katarzyną Groniec - "Piosenka z praniem w tle". Bardzo trafny. Jednak ja odbieram jego przesłanie nie tylko w kontekście męsko-damskim. Pomaga nawet lepiej niż "Glanki i pacyfki" Artura Andrusa.
Skoro jest, jak jest
To co tu zmieniać?
A jak nie, to nie, do widzenia
I tak do znudzenia
Dni na przemian, lepsze, słabsze
Ciekawe kogo widzisz, gdy na mnie patrzysz
Skoro jest jak jest,
To co tu zmieniać?
A jak nie to nie i do widzenie
I tak do znudzenia
Dni na przemian, lepsze, słabsze
Ciekawe kogo widzisz, gdy na mnie patrzysz
Ja się nie kłócę, to ty się kłócisz
I co wyjdziesz i nie wrócisz?
Szerokiej drogi, pa, pa kochanie
Przed piątą odbierz pranie
Skoro jest jak jest,
To co tu zmieniać?
A jak nie to nie i do widzenie
I tak do znudzenia
Dni na przemian, lepsze, słabsze
Ciekawe kogo widzisz, gdy na mnie patrzysz
Więcej ma noga tu nie postanie
A potem myślę niosąc to pranie
Że myślisz zostań, choć mówisz idź
Bo tak już jest, bo tak ma być
Tak ma być
Tak ma być
I tak do znudzenia
Dni na przemian, lepsze, słabsze
Ciekawe kogo widzisz, gdy na mnie patrzysz
Bo tak już jest, bo tak ma być.
Niemal wszystko leży na pełnej linii. Z biegiem dnia okazuje się, że nie tylko u mnie, wszyscy mają dziś przechlapane. Pełnia.
Z tej okazji przytaczam tekst piosenki Piotra Bukartyka zaśpiewany razem z Katarzyną Groniec - "Piosenka z praniem w tle". Bardzo trafny. Jednak ja odbieram jego przesłanie nie tylko w kontekście męsko-damskim. Pomaga nawet lepiej niż "Glanki i pacyfki" Artura Andrusa.
Skoro jest, jak jest
To co tu zmieniać?
A jak nie, to nie, do widzenia
I tak do znudzenia
Dni na przemian, lepsze, słabsze
Ciekawe kogo widzisz, gdy na mnie patrzysz
Skoro jest jak jest,
To co tu zmieniać?
A jak nie to nie i do widzenie
I tak do znudzenia
Dni na przemian, lepsze, słabsze
Ciekawe kogo widzisz, gdy na mnie patrzysz
Ja się nie kłócę, to ty się kłócisz
I co wyjdziesz i nie wrócisz?
Szerokiej drogi, pa, pa kochanie
Przed piątą odbierz pranie
Skoro jest jak jest,
To co tu zmieniać?
A jak nie to nie i do widzenie
I tak do znudzenia
Dni na przemian, lepsze, słabsze
Ciekawe kogo widzisz, gdy na mnie patrzysz
Więcej ma noga tu nie postanie
A potem myślę niosąc to pranie
Że myślisz zostań, choć mówisz idź
Bo tak już jest, bo tak ma być
Tak ma być
Tak ma być
I tak do znudzenia
Dni na przemian, lepsze, słabsze
Ciekawe kogo widzisz, gdy na mnie patrzysz
Bo tak już jest, bo tak ma być.
środa, 23 maja 2012
Nie ma nas
Pochłonięta zakładaniem własnej działalności i spełnianiem marzeń niemal zupełnie zapomniałam o muzyce. Wstaję rano, włączam radio, jest muzyka. Jadę do sanepidu, nuci mi się "Gold on the Cieling" The Black Keys (dzień lepszy) lub "Black Lily" Gazpacho (dzień gorszy). Wieczorami nie mam na nic siły. Dlatego też proszę o wyrozumiałość w kwestii mojej obecności/ nieobecności tutaj. Jestem do tyłu z nowościami, tuziny płyt czekają na przesłuchanie. Niedługo wszystko ryknie ze zdwojoną siłą.
Korzystając z chwili (chłopaki śpią) słucham, słucham, słucham. I słyszę, że źle mi bez muzyki. Bo czy to normalne, że wzruszam się słuchając "Perfect Day" Lou Reeda?
Korzystając z chwili (chłopaki śpią) słucham, słucham, słucham. I słyszę, że źle mi bez muzyki. Bo czy to normalne, że wzruszam się słuchając "Perfect Day" Lou Reeda?
piątek, 11 maja 2012
Kto żyw - głosuje
Na trójkową "Listę Przebojów" oczywiście!
Odkąd w zestawie do głosowania pojawiły się genialne utwory znów mam ochotę głosować. Jak wtedy, gdy Helen z kartki pocztowej wyczytywała na antenie moje nazwisko, bo zagłosowałam i wygrałam zestaw singli.
A oto moje typy w tym tygodniu (nieznacznie odbiegające od typów z poprzednich tygodni):
* Acid Drinkers "Et Si Tu N'Existais Pas" (Drummers don't talk?)
* Beth Hart & Slash "Sister Heroine"
* Bush "Baby Come Home" (Choć utwór nie najwyższych lotów mam sentyment do Bush. Żeby wszyscy faceci mieli taką zdolność do autorefleksji... No i Englishman on the left side of his cadillac or whatever it is, so American.)
* Florence + The Machine "Never Let Me Go" (Ruda rządzi, wiadomo)
* Gazpacho "Black Lily" (O nich będzie więcej w najbliższych dniach.)
* Gotye & Kimbra "Somebody that I Used to Know" (im mniej ich w radiu, tym fajniejsi znów są)
* Kasabian "Man of Simple Pleasures" (bo to o mnie!)
* Soulsavers & Dave Gahan "Longest Day"
* Soundgarden "Live to Rise" (Niby nic, ale coś w sobie ma... Nieobecny wzrok Cornella w teledysku, włosy i wspamnienia.)
W zestawie także Patti Smith ("April Fool"), Killing Joke ("In Cythera"), The Cult ("For the Animals") oraz... Liv Tyler śpiewająca - uwaga! - "Need You Tonight". Piękna kobieta w pięknym makijażu by Givenchy śpiewająca genialna piosenkę. So American... Mojemu dziecku się podoba, mi raczej nie. Jak mówi Piotr stelmach o innej wokalistce (takiej regularnej): "co nie dośpiewa, to dowygląda".
A wyniki głosowania jak zwykle w piątek o 19. Do usłyszenia.
Odkąd w zestawie do głosowania pojawiły się genialne utwory znów mam ochotę głosować. Jak wtedy, gdy Helen z kartki pocztowej wyczytywała na antenie moje nazwisko, bo zagłosowałam i wygrałam zestaw singli.
A oto moje typy w tym tygodniu (nieznacznie odbiegające od typów z poprzednich tygodni):
* Acid Drinkers "Et Si Tu N'Existais Pas" (Drummers don't talk?)
* Beth Hart & Slash "Sister Heroine"
* Bush "Baby Come Home" (Choć utwór nie najwyższych lotów mam sentyment do Bush. Żeby wszyscy faceci mieli taką zdolność do autorefleksji... No i Englishman on the left side of his cadillac or whatever it is, so American.)
* Florence + The Machine "Never Let Me Go" (Ruda rządzi, wiadomo)
* Gazpacho "Black Lily" (O nich będzie więcej w najbliższych dniach.)
* Gotye & Kimbra "Somebody that I Used to Know" (im mniej ich w radiu, tym fajniejsi znów są)
* Kasabian "Man of Simple Pleasures" (bo to o mnie!)
* Soulsavers & Dave Gahan "Longest Day"
* Soundgarden "Live to Rise" (Niby nic, ale coś w sobie ma... Nieobecny wzrok Cornella w teledysku, włosy i wspamnienia.)
W zestawie także Patti Smith ("April Fool"), Killing Joke ("In Cythera"), The Cult ("For the Animals") oraz... Liv Tyler śpiewająca - uwaga! - "Need You Tonight". Piękna kobieta w pięknym makijażu by Givenchy śpiewająca genialna piosenkę. So American... Mojemu dziecku się podoba, mi raczej nie. Jak mówi Piotr stelmach o innej wokalistce (takiej regularnej): "co nie dośpiewa, to dowygląda".
A wyniki głosowania jak zwykle w piątek o 19. Do usłyszenia.
Czy śnisz o mnie?
Piosenka na dziś: Tiamat "Do You Dream of Me"
Tak bardzo chciałbym wejść w Twoje sny, ale czy mam na to dość siły? I nawet gdybym mógł trzymać Cię w ramionach, w cieniu szkarłatu porannej czerwieni to nawet wtedy szepnąłbym Ci do ucha powątpiewając "Czy o mnie śnisz?"
tłum. Tomasz Beksiński
Come down, slowly
I'm waiting by your side
Come down, carefully
I'm waiting by your side
I'll grab you when you fall
Down to the waking hours
Silent sweeps as golden corn
Down to the waking hours
How i wish that I could
Break into your dreams
Do I have the force I need
To break into your dreams
I hold you in my arms
Dimmed by scarlet morning red
I whisper in your ear
"Do you dream of me?"
Tak bardzo chciałbym wejść w Twoje sny, ale czy mam na to dość siły? I nawet gdybym mógł trzymać Cię w ramionach, w cieniu szkarłatu porannej czerwieni to nawet wtedy szepnąłbym Ci do ucha powątpiewając "Czy o mnie śnisz?"
tłum. Tomasz Beksiński
Come down, slowly
I'm waiting by your side
Come down, carefully
I'm waiting by your side
I'll grab you when you fall
Down to the waking hours
Silent sweeps as golden corn
Down to the waking hours
How i wish that I could
Break into your dreams
Do I have the force I need
To break into your dreams
I hold you in my arms
Dimmed by scarlet morning red
I whisper in your ear
"Do you dream of me?"
środa, 2 maja 2012
Królowa Ruda
Wciąż jestem pod wrażeniem albumu "Ceremonials" Florence + The Machine, a tu Ruda wytacza kolejne... hm, machiny. I to oblężnicze. Nowy utwór panny Welsh, "Breath of Life", znajdzie się na ścieżce dźwiękowej filmu "Królewna Śnieżka i łowca" ("Snow White and the Huntsman"). All the choirs in my head, tak? Jasne. Florence niczym tu nie zaskakuje, potwierdza tylko, że wszystko, czego się tknie, zamienia się w złoto. Genialny utwór, z bogatą aranżacją, porywającą melodią. I ten typowo filmowy fragment instrumentalny. Kompletna, zamknięta opowieść. Bardzo mocna i intensywna.
Film na polskie ekrany wchodzi 1. czerwca. Nie będzie to jednak typowa opowieść o Królewnie Śnieżce - tym razem myśliwy, który ma za zadanie zabić Śnieżkę, uczy ją sztuki walki. Śnieżka zapewne pokona złą królową Ravennę. w tej roli Charlize Theron. Po obejrzeniu zwiastunu filmu wydaje mi się, że Flo też by się nadawała. W roli Śnieżki Bella Swan aka Kristen Stewart, która ma okazję zrehabilitować się za rolę naiwnej i biernej Belli. Kristen zagrała też samą Joan Jett (bo "I Love Rock'n'Roll" to nie jest piosenka Britney Spears) w filmie "The Runaways: Prawdziwa historia", co z rockowego punktu widzenia, daje jej trochę forów.
Obejrzałam trailer - baśń fantasy, efekty są, momenty pewnie też. Akcja bujna, ale też pewnie przewidywalna.W roli Łowcy: Thor, czyli Chris Hemsworth. Ciekawe, czy znów ścieżka dźwiękowa okaże się więcej warta niż sam film? Muzykę ilustracyjną skomponował James Newton Howard.
Florence przyznaje, że inspiracją piosenki była postać Ravenny: "To niesamowita postać. Tak głodna życia i młodości, a jednocześnie martwa w środku. Jest nieśmiertelna, ale wewnątrz wypełnia ją pustka. Piękna i mroczna zarazem. Piękno, śmierć, życie... To mnie inspirowało."
Film na polskie ekrany wchodzi 1. czerwca. Nie będzie to jednak typowa opowieść o Królewnie Śnieżce - tym razem myśliwy, który ma za zadanie zabić Śnieżkę, uczy ją sztuki walki. Śnieżka zapewne pokona złą królową Ravennę. w tej roli Charlize Theron. Po obejrzeniu zwiastunu filmu wydaje mi się, że Flo też by się nadawała. W roli Śnieżki Bella Swan aka Kristen Stewart, która ma okazję zrehabilitować się za rolę naiwnej i biernej Belli. Kristen zagrała też samą Joan Jett (bo "I Love Rock'n'Roll" to nie jest piosenka Britney Spears) w filmie "The Runaways: Prawdziwa historia", co z rockowego punktu widzenia, daje jej trochę forów.
Obejrzałam trailer - baśń fantasy, efekty są, momenty pewnie też. Akcja bujna, ale też pewnie przewidywalna.W roli Łowcy: Thor, czyli Chris Hemsworth. Ciekawe, czy znów ścieżka dźwiękowa okaże się więcej warta niż sam film? Muzykę ilustracyjną skomponował James Newton Howard.
Florence przyznaje, że inspiracją piosenki była postać Ravenny: "To niesamowita postać. Tak głodna życia i młodości, a jednocześnie martwa w środku. Jest nieśmiertelna, ale wewnątrz wypełnia ją pustka. Piękna i mroczna zarazem. Piękno, śmierć, życie... To mnie inspirowało."
wtorek, 1 maja 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)